Hej!
Po trzech dniach jazdy pociagiem jestesmy juz na Zachodnim Wybrzezu, w Seattle. Podroz byla bardzo fajna i specyficzna - z naszych obserwacji wynika, ze Amtrakiem (amerykanskimi kolejami pasazerskimi) zasadniczo podrozuja emeryci, amisze (pozdrowienia dla amiszki w bluzie z kapturem ;)), trudna mlodziez, ludzie "odrzuceni przez system" oraz my :)
Sama podroz uplywala nam w pietrowych, bardzo wygodnych i przestronnych wagonach.
Pierwszy dzien to trasa z NY do Chicago. Krajobrazy zblizone do polskich - lasy, niewielkie kilkuhektarowe farmy, torfowiska.
W Chicago wjechalismy na Sears Tower (najwyzszy budynek USA, super widok!) i przesiedlismy sie do"Empire Buidera". Do konca dnia i przez caly nastepny jechalismy przez monotonne pagorkowate stepy srodkowych stanow USA.
Na dystansie kilkuset kilometrow widzielismy jedynie ogromne, ciagnace sie po horyzont farmy i pastwiska. Ogrome przestrzenie przypominajace troche islandzki interior. Kiedy przejezdzalismy przez Gory Skaliste , za oknami pociagu zrobilo sie calkowicie bialo i przestraszylismy sie mocno, ze przyjdzie nam jechac w zimowych warunkach. Cale szczescie w Gorach Kaskadowych bylo juz calkiem jesiennie, no a w Seattle mamy ok. 15 st. C.
Jutro mamy zamiar spotkac sie z ludzmi z ActionBent - fmy produkujacej rowery poziome. Postaramy sie cos nagrac i wrzucic na YouTube.
Grzesiek
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą train. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą train. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 września 2007
Nowy Jork - Chicago - Seattle
Etykiety:
adventure,
amtrak,
bicycle,
bike,
cascade range,
expedition,
journey,
pociąg,
train,
usa
niedziela, 16 września 2007
Zagubilem sie w miescie

Wczoraj wybralismy sie pociagiem do Montauk. To taka miejscowosc na koncu Long Island. Slawe w ostatnich czasach przyniosl jej kultowy juz film "Zakochany bez pamieci" z Jimem Carreyem. Super miejsce. Troche podobne do naszych nadmorskich miejscowosci wypoczynkowych. Mimo niezbyt cieplej temperatury wykapalismy sie w Atlantyku.
Jak na razie ciezko nam powiedziec kiedy opuscimy Nowy Jork. Planowalismy zrobic to wczoraj, ale nie udalo sie nam zalatwic pozytywnie sprawy biletow na Amtraka. Pomimo dosyc ostrej interwencji z naszej strony, pokazania patronatu ambasadora, nikt nie poczul sie do odpowiedzialnosci za karygodny blad pracownika, ktory dokonywal rezerwacji dla nas.
Tak wiec krecimy sie tu i tam, szukajac sposobu na dotarcie do Seattle i nie przekroczenie naszego budzetu.
Na domiar zlego wczoraj zgubilem sie z Grzeskiem i Agata. Pozostaje wiec sam ze swoimi myslami, karta kredytowa, oraz rozladowanym aparatem fotograficznym ;-) A naokolo Manhattan..wchodze w interakcje z kurierami, rozwozicielami pizzy, rikszarzami i wszelkiej masci rowerzystami.
Pozdrawiam
Radklif
Subskrybuj:
Posty (Atom)
